2013/12/25

Jak odprawić sprowadzone auto zabytkowe na korzystniejszych zasadach?

Odprawa celna zabytkowych samochodów według niższych stawek jakie obowiązują pojazdy kolekcjonerskie jest już owiana legendami. Odsłaniamy rąbek tajemnicy…

 

 

Zgodnie z przepisami jeżeli sprowadzamy spoza Unii Europejskiej starsze niż 30 lat to w Polsce wówczas można odprawić go jako mienie kolekcjonerskie. Wówczas stawki są znacznie bardziej korzystne – np. VAT wynosi zaledwie 7%. Wielu importerów skarży się jednak, że skorzystanie z tego korzystniejszego wariantu jest trudniejsze. Jak się okazuje diabeł tkwi w szczegółach. O wymogach stawianych przez celników mówi Jerzy Kosiorek, rzeczoznawca z Automobilklubu Nowy Świat w Warszawie.

 

Głównym wymogiem jest wiek auta. Musi ono mieć więcej niż 30 lat. Wprawdzie nasze krajowe przepisy na tzw. żółte tablice kwalifikują pojazdy już 25-letnie, ale w przypadku importu ten wiek został podwyższony i obowiązuje w całej Unii Europejskiej – wyjaśnia Jerzy Kosiorek.

 

Lata to za mało

Sam jednak wiek nie wystarczy. Istotny jest również stan auta. – Ważne jest to, żeby pojazd miał zachowane wszystkie główne zespoły. Chodzi o elementy stanowiące o tożsamości samochodu, które są trudne do odtworzenia. Największa uwaga skupia się na fragmentach świadczących o wyjątkowości danego modelu, np. rozwiązanie techniczne, które jako pierwsze pojawiło się w masowej produkcji właśnie w tym modelu, może to być też rama auta lub nadwozie samonośne – dodaje.

 

Kompletność w cenie

Zdaniem Wiesława Momota ze Stowarzyszenia Rzeczoznawców Samochodowych Ekspertmot ważnymi czynnikami kwalifikującymi auto jako kolekcjonerskie w mniemaniu przepisów celnych jest również kompletność pojazdu oraz cena za jaką został nabyty, która ma przedstawiać jego realną wartość zabytkową, kolekcjonerską. – Mówi się o kompletności w minimum 75 procentach. Wartość ta jest jednak umowna, a nie formalna. Istotną rolę pełni również cena zakupu. Wprawdzie dolnej granicy nie ma, ale musi być adekwatna do stanu i klasy pojazdu – wyjaśnia Wiesław Momot.

 

Jak celnik nie zakwalifikuje auta jako zabytkowe…

Nieraz okazuje się, że rzeczoznawca uzna, że auto jako kolekcjonerskie, ale Urząd Celny mimo tego odprawi samochód na normalnych zasadach. – Zgodnie z prawem ostateczna decyzja w tej sprawie należy do celnika i na nim spoczywa wszelka odpowiedzialność. Osoba taka nie może jednak podejmować swoich decyzji bez uwzględnienia obowiązujących przepisów i przedkładanych opinii niezależnych rzeczoznawców, których kompetencje są potwierdzone prawnie. Jeśli dokumentacja oraz stan faktyczny auta wskazują jednoznacznie na walory kolekcjonerskie, urzędnik nie może tego podważyć, bo oznaczałoby, że wykonuje swoje obowiązki nierzetelnie. W większości wypadków jeśli opinia została wystawiona przez rzeczoznawcę z listy ministerstwa, decyzje celników są z nimi tożsame. Warto też pamiętać, że decyzje celnika są zaskarżalne – podkreśla Wiesław Momot.

 

Takie auta nie mają szans

Rzeczoznawcy są pewni co do jednego – jest grupa pojazdów sprowadzanych do Polski z USA lub Kanady, która nie kwalifikuje się jako pojazdy o wartości kolekcjonerskiej.

 

– W przypadku aut z Ameryki Północnej mówi się o tak zwanej szóstej klasie w klasyfikacji pojazdów. Dotyczy to samochodów, których renowacja jest nieopłacalna w kraju jego produkcji, gdzie dostępność części jest znacznie większa niż w Europie. Szósta klasa to po prostu zbór części zamiennych, który nie będzie restaurowany, ale odtwarzany – podsumowuje Jerzy Kosiorek.