Spowiedź lakiernika: O młodym pokoleniu fachowców

Edward Wrona, lakiernik z 38-letnim stażem zawodowym o branży i młodym pokoleniu lakierników.

 

 

Podczas wielogodzinnej rozmowy z panem Edwardem Wroną powstał wywiad rzeka dotyczący pracy lakiernika przy renowacji samochodu zabytkowego. Nie omijane były tematy trudne i niewygodne. Zapraszam do świata widzianego z perspektywy kitów, papierów ściernych i lakierów.

 

Tyle lat pracuje Pan w branży. Na pewno są jakieś złote zasady przydatne młodym ludziom, którzy chcieliby zostać lakiernikami samochodowymi?

Przede wszystkim muszą polubić tę pracę. Bez tego nie ma mowy, żeby byli dobrymi fachowcami. Reszta przychodzi sama…

 

A obecnie łatwiej zostać lakiernikiem? Samochodów jest przecież więcej, to i zapotrzebowanie na fachowców rośnie?

Zależy jak spojrzymy na całą sprawę. Dawniej trzeba było wymodelować praktycznie każdy element, bo dostępność części zamiennych był bardzo słaba. Obecnie można zdobyć praktycznie każdą blachę do nowszego samochodu. To jest zupełnie inna praca, znacznie łatwiejsza. Przy użyciu współczesnych narzędzi pomalować samochód może osoba bez żadnego doświadczenia. Co ciekawe może to zrobić lepiej niż lakiernik z dwuletnim stażem. W tym nie ma żadnej filozofii… Jeśli jednak trzeba odtworzyć uszkodzony detal to zupełnie inna bajka.

 

Czy to oznacza, że z czasem będzie coraz trudniej odrestaurować zabytkowe auto?

Zdecydowanie tak. Aby do tego nie dopuścić należy uczyć młode pokolenie tego rzemiosła.

 

A jak ta edukacja wygląda w praktyce?

Obecnie mamy bardzo szybkie czasy, wszyscy chcą wszystko zrobić na już. W przypadku renowacji zabytkowych aut takie podejście nie zdaje egzaminu. Do tego potrzeba wielu lat praktyki, tylko doświadczenie może sprawić, że lakiernik będzie mógł się zmierzyć z tą najbardziej skomplikowaną robotą.

 

Warsztatów jest dużo, młodzi powinni więc szybko złapać „fach w rękach”?

Tak mogłoby się wydawać. W rzeczywistości wygląda to tak – przychodzi młody człowiek na praktyki. Zaczyna od najbardziej niewdzięcznej roboty, czyli wnęk. I właściwie na tym się kończy jego rozwój. Zdarza się nawet, że taki praktykant nie dotyka pistoletu nawet przez dwa lata, w ciągu których miał nabyć umiejętności. Owszem dostaje papier czeladnika, ale tak naprawdę nie potrafi wiele zrobić. Prawda jest taka, że starzy lakiernicy nie dopuszczają młodych do roboty. Jak więc młodzi mają się nauczyć? Na czym?

 

Dlaczego tak się dzieje?

Trudno powiedzieć, może wynika to z mentalności, albo z zazdrości… Fakt jest taki, że również właścicielowi warsztatu nie opłaca się kształcić młodych. Po co? Żeby inwestować w dodatkowe materiały, a później mieć konkurencję? Czasem ich rozumiem, bo mi też nie jeden uczeń da w kość. Za każdym razem mam satysfakcję, jak spod moich skrzydeł wyjdzie dobry fachowiec.

 

Jakie błędy najczęściej popełniają obecnie lakiernicy?

Przede wszystkim pracują na niskiej jakości materiałach. Wydaje się, że na takim papierze ściernym czy szpachli można zaoszczędzić. W praktyce okazuje się jednak odwrotnie. Przy niskiej jakości materiałach potrzeba ich więcej, a i samej pracy trochę przybywa. Nie wspominając już o zadowalającym efekcie końcowym, który zdecydowanie trudniej osiągnąć.

 

Galeria zdjęć z archiwum Edwarda Wrony

 

Inne artykuły z cyklu:

Jak sprawdzić jakość pracy lakiernika?

Zakup zabytkowego samochodu okiem lakiernika

Spowiedź lakiernika: Jak znaleźć dobrego fachowca?

Spowiedź lakiernika: historia przeplatana pasją

 

 

SPECJALNE PODZIĘKOWANIA DLA GAJDA TRUCK CENTER Z RADOMIA ZA UMOŻLIWIENIE PRZEPROWADZENIA SESJI ZDJĘCIOWEJ

 

DSC_3713

DSC_3732

DSC_3721

DSC_3723

DSC_3724

 

DSC_3725